Północny i południowy brzeg Balatonu – prawdy i mity

Postanowiłam rozprawić się z opowieściami krążącymi w Polsce na temat Balatonu. Jego oba brzegi różnią się zasadniczo, ale w sposób często odbiegający od naszych wyobrażeń.

Pokutuje przekonanie, utrwalane przez mało rzetelne przewodniki, że północ jest spokojniejsza i bardziej malownicza, a południe brzydsze, mnie ciekawe i pełne rozkrzyczanej młodzieży. Turyści wprowadzeni w błąd często w złych miejscach szukają noclegu, nie wiedząc, gdzie naprawdę odpoczną wedle swoich potrzeb.

Tymczasem Balaton jest bardzo urozmaicony i każda jego część jest przepiękna, choć inna. Warto też pamiętać, że liczy sobie 77 km długości, więc poszczególne atrakcje nie są od siebie specjalnie oddalone. Pomiędzy obydwoma brzegami kursują statki wycieczkowe, jest też samochodowa przeprawa promowa (pomiędzy Tihany a Szántód, płynie się 5 – 7 min.), więc mieszkając po jednej stronie, łatwo zwiedzić także drugi brzeg.

Brzeg północny:

  • Północny brzeg gwałtowniej opada. Jeśli ktoś lubi i umie pływać na głębszej wodzie, będzie na pewno zadowolony. Zaznaczyć jednak trzeba, że częściej też wieją tutaj wiatry, w znaczącej przewadze z północy. Powodują one powstawanie fal, co w połączeniu z szybszym spadkiem wody sprawia, że północny brzeg jest mniej przyjazny dla rodzin z dziećmi, szczególnie małymi.
  • Północny brzeg jest górzysty, co często w praktyce wygląda tak, że nad brzegiem jest port, plaża, główny deptak, a miejsca noclegowe i całe centrum miasta są na górce. A zatem rano raźnie schodzimy sobie z górki na plażę, a po całym dniu plażowania musimy wspiąć się pod górkę, przeważnie w upale. Jeśli wieczorem mamy ochotę napić się wina w jakiejś knajpce przy nadbrzeżnej promenadzie, schodzimy nad brzeg i bawimy się ze świadomością, że jeszcze czeka nas spacerek pod górkę.
  • Po tej stronie rzeczywiście nie brak malowniczych wzgórz pełnych winnic, więcej jest zabytków (muzeów, ruin zamków, zabytków sakralnych) i osobom bardziej nastawionym na zwiedzanie niż na plażowanie może się tu podobać. Na pewno warto zobaczyć Półwysep Tihany i słynne winne wzgórze Badacsony. Ale jedno i drugie spokojnie wystarcza na jednodniową wycieczkę, zaś jako że w sezonie ściągają tu tłumy turystów, trudno nazwać je oazami spokoju. Osoby szukające ciszy mogą poczuć się rozczarowane, decydując się w sezonie na nocleg właśnie w tych miejscowościach.
  • Na północy mniej jest dyskotek i typowych wakacyjnych atrakcji, dlatego rzadziej wybierają go ludzie młodzi. Nie ciągną też tu rodziny z dziećmi, a w konsekwencji średnia wieku odpoczywających tu turystów wpływa na nieco nobliwą atmosferę północnego brzegu.
  • Węgrzy utrzymują, że północny Balaton jest droższy od południowego. Miernikiem ponoć od lat sprawdzającym to najlepiej jest cena langosza (placek smażony w głębokim tłuszczu), a ta wskazuje, że na północy będziemy za wszystko przepłacać. Najdrożej jest w Balatonfüred.
  • Północny brzeg jest bliżej, jadąc z Polski, choć oczywiście trudno tu mówić o jakiś wymiernych różnicach.

Brzeg południowy:

  • Południowy brzeg opada o wiele łagodniej, częściej też zdarzają się mielizny. To też zasługa tych północnych wiatrów, które spychają balatońskie piaski w stronę południa. Ale opowieści o wodzie po kolana, która ciągnie się przez pół kilometra to spora przesada. Raczej po głębszym odcinku znów możemy trafić na płyciznę. Są plaże, gdzie woda dość szybko sięga pasa czy piersi, umożliwiając swobodne pływanie. Jeśli ktoś pewniej czuje się w wodzie, w której ma grunt pod nogami, zdecydowanie wybrać powinien brzeg południowy. Żeby woda nas zakryła, rzeczywiście trzeba odpłynąć spory kawałek.
  • Z wymienionych wyżej powodów południowe plaże są bezpieczniejsze dla dzieci. Ponadto znajdziemy tu plaże wybitnie dedykowane małym dzieciom, gdzie woda zaczyna się dosłownie od 1 cm i powolutku opada. W takiej wodzie maluchy mogą pluskać się bez przeszkód, dlatego dla każdego Węgra jest oczywiste, że z małymi dziećmi jeździ się na południe.
  • Warto wiedzieć, że w każdej miejscowości jest co najmniej kilka plaż, więc łatwo wybrać taką, która nam odpowiada.
  • Ze względu na mniejszą głębokość woda szybciej się nagrzewa i zazwyczaj jest ciut cieplejsza niż na północy.
  • Nad Balatonem w zasadzie nie ma piaszczystych plaż. To w końcu jezioro, na Mazurach też nikt się nie spodziewa karaibskich piasków. Plaże są trawiaste. Nie jest prawdą, że na południu są wybetonowane. Uregulowane odcinki zdarzają się po obu stronach brzegu (na zdjęciu nr 2 wybetonowane zejście do wody na Tihany), ale nie leży się na betonie, tylko na trawie.
  • Jedyna piaszczysta plaża jest właśnie na południu, w Balatonlelle (zdjęcie nr 3 z lotu ptaka). Piasek na nią został nawieziony, latem, zwłaszcza w weekendy nie ma szans na rozłożenie na niej ręcznika, o ile nie zajmiemy miejsca o świcie. Piaskiem jest też wysypany siófocki Coke Club na głównej plaży w mieście, choć to raczej imprezowe miejsce dla młodzieży, a nie kącik zabaw do stawiania babek. Na plażach dla dzieci swobodnie można bawić się w budowanie zamków przy brzegu. Piasek ma szary kolor.
  • Południowy brzeg jest płaski, a raczej inaczej - szerszy jest płaski pas nadbrzeża, miasta równają się z poziomem wody, a górki – także pełne winnic - mają dopiero za plecami. Choć to też nie do końca prawda, bo np. Balatonvilágos czy Balatonföldvár częściowo położone są na skarpie.
  • Jest jeszcze dodatkowy walor: jak się z południowego brzegu patrzy na północny, to widzi się Balaton i nad nim malownicze wzgórza. Jak się z północnego brzegu patrzy na południowy, to widzi się kreskę.
  • Siófok, które jest nazywane stolicą Balatonu, bo jest największym balatońskim kurortem, ciągnie się 17 km wzdłuż brzegu. Jak ktoś chce, może być tam, gdzie są tłumy. Ale jak ktoś nie chce, to bez trudu znajdzie miejsce, gdzie jest cisza i spokój. Ta reguła dotyczy wszystkich miejscowości na południowym brzegu. Słyną z gwarnego życia nocnego, tak pożądanego przez ludzi młodych, ale też nie brak tu atrakcji dla dzieci, które są równie ważnymi gośćmi.
  • Tuż obok jest Zamárdi, bardzo lubiane przez rodziny z dziećmi. Staramy się odkryć dla Polakow Balatonfenyves (czyt. Balatonfeńwesz), które jest położone na zachodnim krańcu południowego brzegu. Letnisko bardzo popularne wśród Węgrow, a w ogóle nie znane za granicą. Cisza, dzika przyroda i niskie ceny.

Więcej artykułów

Polecamy

Gościniec Gustaw

Balaton - część południowa

Siófok

U Blanki II

Balaton - część południowa

Balatonfenyves

Kemping Polny Kwiat

Balaton - część południowa

Balatonszemes

Pensjonat Zodiak

Wschodnie Węgry

Miskolctapolca

Pensjonat Solaris

Balaton - część południowa

Balatonboglár